sobota, 19 listopada 2016

PINK FLOYD A collection of great dance songs



Japońskie wydanie 25AP2260 2.5000 Sony CBS Rok 1981

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Pierwszy album ze zremiksowanymi utworami zespołu.

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Utwór "Shine on You Crazy Diamond" połączono w jedną całość. W "Wish You Were Here" wprowadzono zmiany w intro i outro.

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Od nowa nagrano "Money", w którym na wszystkich instrumentach (oprócz saksofonu) gra David Gilmour. Natomiast w pozostałych utworach dokonano kosmetycznych zmian.



Lista utworów:
1. - "One of These Days" (Waters/Gilmour/Wright/Mason) 5:49
2. - "Money" [wersja z 1981 r.] (Waters) 6:45
3. - "Sheep" (Waters) 10:21
4. - "Shine on You Crazy Diamond" (Waters/Gilmour/Wright) 10:39
5. - "Wish You Were Here" (Gilmour/Waters) 5:26
6. - "Another Brick in the Wall, Part II" (Waters) - 3:50

PINK FLOYD A collection of great dance songs

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Muzycy:
David Gilmour – gitara
Nick Mason – perkusja
Roger Waters – śpiew, gitara basowa, gitara
Richard Wright – instrumenty klawiszowe
Dick Parry – saksofon

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Okładka sugeruje muzykę do tańca. Cóż, to raczej taki żarcik, chociaż po różnych środkach można tańczyć i do Chopina (to drugi żarcik). To żeśmy się pośmiali i właściwie na tym mógłbym skończyć ;). Dlaczego? Ano dlatego, że o Pink Floyd napisałem już w różnych miejscach tyle tekstu, że teraz mogę się już tylko powtarzać. Zresztą i ta płyta jest powtórzeniem. To zebrane kawałki z różnych innych płyt i zestawione według reguły, której nie odkryłem. Są to kawałki zremiksowane, w niektórych można doszukać się różnic w porównaniu do oryginałów, wyłapywanie tych zmian jest niezłą zabawa dla miłośników zespołu. Ja mogę słuchać Pink Floyd bez końca nawet z funkcją „random”. Niby to profanacja przy płytach koncepcyjnych, które stanowią zawsze jedną pełną opowieść, ale trudno. Kawałki Pink Floyd nawet wyrwane z kontekstu są prześwietne. Napiszę po raz setny, że ten zespół jest na pierwszym miejscu na mojej liście. Zebrało się w jednym miejscu trzech niezwykle utalentowanych gości i wszystko co stworzyli to dzieło sztuki. Kawałek historii do której mam zamiar wracać aż do śmierci. Nie chcę nudzić rozpisując się znowu nad czarodziejskim brzmieniem zespołu, nad tym co ze mną robi ta muzyka. Mogę tego słuchać ciągle i powiem więcej… słucham tego ciągle. Ostatnio poluję na solowe dokonania muzyków, są równie dobre. Ale o tym napiszę przy ich solowych płytach. Tutaj mamy do czynienia z największymi hitami w pełnym składzie (oczywiście bez Barreta). W pewnym sensie można powiedzieć, że jeśli ktoś, kto nigdy nie słyszał Pink Floyd (są tacy???) wysłucha płyty „A collection of great dance songs” będzie w stanie wyrobić sobie zdanie na temat zespołu. Jest to jakiś przekrój najlepszego okresu ich grania. Trudno mówić w przypadku takiej muzyki o „de best”. Nie wiem czy ktoś zaryzykuje wybranie ich najlepszych kawałków, bo cóż to znaczy najlepsze? Na tej płycie jest po prostu kilka ich piosenek, ani najlepszych ani najgorszych. Oni nie grali hitów, grali nastrojem. Każdy ich utwór wprowadza do innego świata, nie chodzi tu o tupanie nóżką (choć i to się zdarza). W przypadku takich kapel jak Pink Floyd szczególnie doceniam winylowy nośnik. Ta muzyka warta jest wyjęcia płyty z namaszczeniem z porządnej okładki i zapuszczenia jej w gramofonie. Pink Floyd i MP3 to jak homar jedzony na gazecie.

PINK FLOYD A collection of great dance songs

PINK FLOYD A collection of great dance songs

STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyta bardzo dobry, na pewno ta muzyka i ten nośnik mnie przeżyją ;) Japońskie tłoczenie, jak zwykle rządzi.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry. Dużo gorsze nowe okładki widuje ew Empiku.

PINK FLOYD A collection of great dance songs

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz