piątek, 8 stycznia 2016

KATE BUSH Lionheart



Japońskie wydanie EMS-81135 EMI rok 1978.

KATE BUSH Lionheart

KATE BUSH Lionheart

Wydany w 1978 roku debiutancki album The Kick Inside przyniósł młodej, zaledwie 19-letniej wówczas wokalistce światową sławę.Kolejne płyty: Lionheart i Never for Ever nie tylko umocniły status Kate Bush jako jednej z najwybitniejszych młodych wykonawczyń, ale pokazały także rozwój muzyczny.

KATE BUSH Lionheart

LISTA UTWORÓW:
- "Symphony in Blue" – 3:35
- "In Search of Peter Pan" – 3:46
- "Wow" – 3:58
- "Don't Push Your Foot on the Heartbrake" – 3:12
- "Oh England My Lionheart" – 3:10
- "Fullhouse" – 3:14
- "In the Warm Room" – 3:35
- "Kashka from Baghdad" – 3:55
- "Coffee Homeground" – 3:38
- "Hammer Horror" – 4:39

KATE BUSH Lionheart

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:

Moja żona mówi, ze ma już dość tych pisków. Ja jednak inaczej odbieram Kate. Urzekła mnie jej melodyjność. Piosenki są bardzo melodyjne ale w nie banalny sposób. Ta melodyjność bierze się nie z prostego schematu dźwięków, ale przeciwnie z zestawienia dźwięków, które teoretycznie nie powinny razem tworzyć niczego do mruczenia przy goleniu, a jednak tworzą. Namieszałem, trochę tym opisem, ale tak odbieram ta wokalistkę. Jak sałatkę warzywna, która jest smaczna mimo, że składa się z przeróżnych właściwie nie pasujących do siebie warzyw. Nie wiem czy sałatkowe porównanie coś wyjaśniło ;) Mam kilka płyt Kate Bush i pisałem już o Niej na tym blogu, nie chce się powtarzać, wspomnę wiec tylko, ze jest charakterystyczny głos jest „niezastąpialny”. Tylko Ona tak śpiewa i nie da się pomylić tej wokalistki z żadna inną. Przez ta charakterystyczność, Kate się nie nudzi, nie przypomina innych wykonawców więc trudno tu o uczucie przesycenia czy znudzenia podczas słuchania. Pisałem już, że zaczynała komponować bardzo młodo, szczerze mówiąc najwcześniejsze utwory podobają mi się najbardziej, ale absolutnie nic nie brakuje i późniejszym kompozycjom. To trudne do przełknięcia, że tą płytę nagrała nastolatka. Ja w jej wieku piłem piwo przeklinając siarczyście przy ognisku i to cała moja twórczość. Jak tu nie zazdrościć takiego talentu. Jej piskliwy wokal jest zawsze na pierwszym planie i czasem zapominamy o samej kompozycji. Myślę, że te melodie bronią się same i brzmiały by dobrze również w innym wykonaniu, dobrze ale na pewno nie tak jak w przypadku Kate. Ona jest jedyna w swoim rodzaju. Płyta w stanie idealnym. Okładka tez była idealna, ale przyznaję się, że sam ją nieco zepsułem L Przykleił mi się do okładki przypadkowo foliowy pasek i nie dał się zerwać bez fragmentów nadruku. Poza tym pionowym paskiem, który widać na zdjęciu na tylnej stronie okładki, jest ona w stanie takim, że dużo gorsze widziałem na sklepowych półkach.

KATE BUSH Lionheart

KATE BUSH Lionheart

PŁYTA: NM, (NEAR MINT)
BLISKA IDEAŁOWI, BYŁA ODTWARZANA, ALE Z NAJWIĘKSZĄ DBAŁOŚCIĄ. MOŻE SIĘ POJAWIĆ ODCISK PALCA LUB "PAPIERÓWKA" BEZ WPŁYWU NA ODTWARZANIE.

OKŁADKA: EX, (EXCELLENT)
DOSKONAŁA. BEZ WIĘKSZYCH ŚLADÓW UŻYTKOWANIA. MINIMALNE OTARCIA, ZAGIĘCIA NAROŻNIKÓW. MOŻE POJAWIĆ SIĘ NALEPKA, CENA LUB PODPIS. JEST TO ZAWSZE DODATKOWO ZAZNACZONE

KATE BUSH Lionheart

KATE BUSH Lionheart

Zdjęcia real.

KATE BUSH Lionheart

1 komentarz:

  1. Bardzo podoba mi się fragment z ogniskiem ;-) Jednak jest w tym bardzo dużo prawdy. Dlaczego? Bo to tak jakbym trochę czytał o sobie.
    Co do samej Kate posłużę się kilkoma zdaniami, które napisałem u siebie na blogu przy okazji opisywania jej debiutu.
    Uwielbiam ją za przepiękne piosenki, za talent, za podejście do mężczyzn, za to że pomimo filigranowej budowy była konkretną, wiedzącą czego chce babką no i oczywiście za urodę. Jeszcze za skromność. To bardzo rzadka cecha.
    Akurat opisywana przez Ciebie płyta, w moim odczuciu, nie należy do jej najlepszych. Stworzona w ogromnym pośpiechu, w większości z piosenek już dawno napisanych i nagranych wcześniej. Kate chciała na drugim albumie eksperymentować,stworzyć coś nowego, innego, ale EMI (pazerniacy)chciało kontynuacji debiutu. Do tego problemy z muzykami nagrywającymi ten materiał. Dla mnie to niczego nie wnoszący album,taki pomost między znakomitym debiutem, a kolejnymi dokonaniami. Bardzo rzadko go słucham. Trzeba jednak przyznać, że znalazły się na nim dwie perełki "Wow" oraz "Kashka From Baghdad". Lubię też "In Search of Peter Pan"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń