niedziela, 28 sierpnia 2016

CAMEL Breathless



Japońskie wydanie K19P-9054 Gama Records Decca Rok 1978

CAMEL Breathless

Szósty studyjny album angielskiego progresywnego rocka zespołu Camel.  Ostatni z klawiszowcem Peterem Bardensem , który opuścił grupę przed trasą do albumu.

CAMEL Breathless

Album koncentruje się na krótsze, radio przyjazne piosenek, ponieważ grupa starała się zdobyć antenę.


Jednak grupa zachowała swoje wpływy jazzu i progresywnego brzmienia. Wybitnymi tego przykładami są " The Sleepe " i " Echoes ", które brzmią podobnie do muzyki znajdującej się na ich wczesnych albumach.

CAMEL Breathless

Lista utworów:
- "Breathless" (Latimer, Bardens, Ward) - 4:19
- "Echoes" (Latimer, Bardens, Ward) - 7:18
- "Wing and a Prayer" - (Latimer, Bardens) - 4:45
- "Down on the Farm" - (Sinclair) - 4:24
- "Starlight Ride" - (Latimer, Bardens) - 3:25
- "Summer Lightning" - (Latimer, Sinclair) - 6:09
- "You Make Me Smile" - (Latimer, Bardens) - 4:17
- "The Sleeper" (Latimer, Bardens, Ward, Collins) - 7:06
- "Rainbow's End" - (Latimer, Bardens) - 3:00

CAMEL Breathless

Muzycy:
- Andrew Latimer: gitara, instrumenty klawiszowe, śpiew
- Peter Bardens: instrumenty klawiszowe, śpiew
- Mel Collins: flet, saksofon
- Richard Sinclair: gitara basowa, śpiew
- Andy Ward: instrumenty perkusyjne

CAMEL Breathless

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Już kiedyś pisałem, że w czasach świetności Camela minąłem się z ich muzyką. Niejako odkryłem ta grupę odkąd zacząłem zbierać winyle. Ma już bodajże trzy ich płyty i zdanie wyrobione. Nazywanie ich muzyki rockiem progresywnym to moim zdaniem mała przesada, no można na pierwszych nagraniach ale zespół wyraźnie zmierzał w stronę brzmienia pop-like. Nie jest to wada, nie wszyscy powinni cisnąć się w jednym nurcie. Camel jest charakterystyczny przez wyraźne wtręty jazzowe. Dużo tu improwizacji na pojedynczych instrumentach i słychać wyraźne jazzowe brzmienie. Głównie przez to ich muzyka jest ciekawa. Maja tez talent do melodyjności kawałków, da się je pogwizdywać i potrafią się przyczepić do ucha na cały dzień. Breathless odbieram, jako najbardziej wygładzony krążek z tych, które posiadam ale mimo wszystko uważam go za najlepszy z nich. Być może robię się sentymentalny ale bardzo lubię słuchać ich mruczand. Właśnie słowo mruczando to jest właściwe określenie, przyznacie, że od rocka progresywnego do mruczanda droga daleka, ale nie w przypadku Camela, u nich to się jakimś cudem razem mieści w jednym kawałku. Po doprawieniu Jazzem robi się z tego niezła uczta muzyczna. Polecam Camela a zwłaszcza ten krążek na spokojny wieczór we dwoje czy w samotności. Sprawdzi się w obu przypadkach ;)

CAMEL Breathless

STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyta bardzo dobry, odsłuch idealny.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry. Całość jak spod igły.

CAMEL Breathless

niedziela, 21 sierpnia 2016

GENESIS …and then there were three…



Japońskie wydanie RJ-7348 Charisma Rok 1978

GENESIS …and then there were three…

GENESIS …and then there were three…

 Tytuł albumu (...i zostało ich trzech) nawiązywał to sytuacji w zespole, w którym po odejściu gitarzysty Steve'a Hacketta pozostała już tylko trójka muzyków.

GENESIS …and then there were three…

 Płytę cechował wielki zwrot w stronę soft rocka. Z tego powodu grupa straciła część bardziej tradycyjnie nastawionych fanów rocka progresywnego, zyskała jednak nową publiczność, głównie za sprawą singla Follow You, Follow Me, który dotarł do 7. pozycji na brytyjskiej liście przebojów, stając się pierwszym wielkim hitem zespołu i otwierając nowy, komercyjny rozdział jego kariery.


TWÓRCY:
Tony Banks – instrumenty klawiszowe
Phil Collins – śpiew, perkusja, instrumenty perkusyjne
Mike Rutherford – gitara basowa, gitara

GENESIS …and then there were three…

UTWORY:
“Down And Out" (Banks, Collins, Rutherford) – 5:25
"Undertow" (Banks) – 4:47
"Ballad Of Big" (Banks, Collins, Rutherford) – 4:47
"Snowbound" (Rutherford) – 4:30
"Burning Rope" (Banks) – 7:07
"Deep In The Motherlode" (Rutherford) – 5:14
"Many Too Many" (Banks) – 3:30
"Scenes From A Night's Dream" (Banks, Collins) – 3:30
"Say It's Alright Joe" (Rutherford) – 4:18
"The Lady Lies" (Banks) – 6:05
"Follow You, Follow Me" (Banks, Collins, Rutherford) – 3:59

GENESIS …and then there were three…

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Genesis to supergrupa, o której napisano już całe tomy informacji. Moje wrażenia z płyty? Świetna jak inne tych wykonawców. Co ciekawe najbardziej na tym właśnie krążku słyszę Marillion, a raczej powinienem powiedzieć odwrotnie. W Muzyce Marillion słyszę najwięcej z tej właśnie płyty Genesis. Sprawdźcie sami pod tym kątem. Co jeszcze słyszę? Otóż wyraźnie przebijają melancholijne zapędy Collinsa, rock progresywny w odwrocie. Genesis będący ikoną rocka progresywnego poszedł w stronę komercji. Czy to źle? Zdania są podzielone, moi zdaniem każdy zespół się rozwija lub zwija, w każdym razie zmienia się, ewoluuje. Trudno wymagać by ciągle grali to samo bo to żaden rozwój. Czy takie „zballadyzowanie” muzyki podobało się ludziom? Wielu fanów odeszło, ale doszło wielokrotnie więcej. O popularności tej twarzy Genesis świadczą listy przebojów. Collins z zespołem i potem już bez bił na listach wszelkie rekordy popularności. Czyli podobało się. Mój gust niestety jest pospolity ;) Dlatego i mi podoba się ten miękki Genesis, chociaż i ten wcześniejszy również. To dwie epoki i obie do mnie przemawiają. Nie podejmę się porównania wczesnego Genesis do późnego bo to pytanie typu kogo kochasz bardziej mamusię czy tatusia. Na pewno płyta jest ciekawa przez to że jest świadectwem przełomu myśli muzycznej w zespole. Szczerze mówiąc uważam, że Genesis co by nie nagrali to będzie świetne. Tako to jest z wielkimi artystami.

GENESIS …and then there were three…

GENESIS …and then there were three…

 STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyta bardzo dobry, odsłuch idealny. Nic nie trzeszczy, nic nie pyka w sposób przeszkadzający w odbiorze muzyki.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry. Gruba podwójna solidna okładka.

GENESIS …and then there were three…

sobota, 13 sierpnia 2016

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages



Japońskie wydanie 25AP 2640 CBS/Sony  Jet Records Rok 1983

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages

Jedenasty album brytyjskiej grupy muzycznej Electric Light Orchestra.

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages

Ciekawostka: W albumie jest wiele ukrytych wiadomości, co było odpowiedzią na zarzuty o ukrytych, satanistycznych przekazach w poprzednich płytach grupy. Poszukajcie sami.


TWÓRCY:
Jeff Lynne – śpiew, gitara, syntezator, fortepian, perkusja
Bev Bevan – instrumenty perkusyjne
Richard Tandy – syntezatory, fortepian, fortepian elektryczny, harmonijka ustna
Kelly Groucutt – gitara basowa, śpiew
Mik Kaminski – skrzypce
Dave Morgan – śpiew

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages

LISTA UTWORÓW:
"Secret Messages" – 4:44
"Loser Gone Wild" – 5:27
"Bluebird" – 4:13
"Take Me On and On" – 4:57
"Four Little Diamonds" – 4:05
"Stranger" – 4:27
"Danger Ahead" – 3:52
"Letter from Spain" – 2:51
"Train of Gold" – 4:20
"Rock'n'Roll Is King" – 3:49

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Jedna z dwóch moim zdaniem najlepszych płyt zespołu. Typowe dla ELO przebogate brzmienie. Rock symfoniczny. O ile pamiętam, tak to nazywał Marek Niedźwiedzki na trójkowej liście, gdy leciały kawałki z tego krążka. Oczywiście ELO to Jeff Lynne, bez niego nie było by zespołu i sukcesów. Wybitny talent . Kompozytor, multiinstrumentalista i aranżer. Czym dłużej słucham tych kawałków, tym bardziej chcę kupić ich kolejną płytę. Osobiście oprócz melodyjności kompozycji, najbardziej przyciąga mnie do ELO brzmienie. Bardzo bogata zbieranina dźwięków. Przestrzeń do słuchania jest wypełniona do maksimum, nie ma gdzie wcisnąć żadnego dodatkowego dźwięku. Wielokrotnie zastanawiałem się, jak zespołowi udaje się odtworzyć to na koncertach, jeśli się udaje. ELO jest w gronie kapel, które lubię, no… może nie od początku, pierwsze płyty trącą dla mnie myszką. Ale rozkręcili się i zawsze chętnie posłucham ich piosenek z okolic roku 1980. „Secret Messages” i  „Time” usiane są fantastycznymi hitami. Jazda obowiązkowa dla każdego kto lubi słuchać muzyki.

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages


STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyty bardzo dobry, lekkie trzaski tylko na rozpędówkach.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry, ktoś zdecydowanie dbał o tą płytę.

ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA Secret Messages


czwartek, 28 lipca 2016

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Wtorek 26 lipca 2016 roku. W tym dniu miał miejsce świetny koncert grupy Deep Purple w amfiteatrze Doliny Charlotty. Byłem :)

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Koncert rozpoczęła grupa Turbo, znana moim rówieśnikom głównie z kawałka „Dorosłe dzieci”. Zagrali bardzo porządny koncert na ostro. Publika rozgrzała się. Charyzmatyczny wokalista zostanie przeze mnie zapamiętany, może poszukam ich jakiejś nowej płyty.

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Ale Turbo to tylko przekąska. Po nich punktualnie nastąpiło wielkie wejście legend rocka. Wszystkie lepsze zdjęcia podciągnąłem ze strony organizatorów. Moje są marne i mało bo na koncercie przestałem myśleć.



Deep Purple uwielbiam, mam ich sporo winyli i CD. Słucham często z uwielbieniem. To prekursorzy hard rocka, pionierzy ciężkiego brzmienia. Jednocześnie lubią zapędzać się w solówki, ciągnąć bardzo ciekawe linie melodyczne, są bardzo charakterystyczni. Brzmienie Deep Purple jest niepowtarzalne i rozpoznawalne po kilku taktach. Duży znak markowy stanowią organy które nadają tej muzyce patynowy charakter.

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Na koncercie mimo obaw związanych z wiekiem muzyków, nie zawiodłem się. Dali czadu. Bez obijania, bez lipy, zrobili to co potrafią najlepiej czyli zagrali na całego. Byłem pod takim wrażeniem, że zrobiłem tylko kilka zdjęć i żadnego filmiku (ten wstawiony dał mi kolega, zastrzegając, że jakość fatalna ;) Mimo wszystko dzięki Krzysztof ). Zresztą zdjęcia nie oddają klimatu koncertu. Trzeba tam być. Byłem ;)

video

Cały amfiteatr ryczał z zespołem Smoke on the Water, a gdy klawiszowiec zagrał Chopina, to był już prawdziwy szał. Kropka nad i było odśpiewanie przy akompaniamencie klawiszowca z Deep Purple „Szła dzieweczka do laseczka”. Oczywiście te żarty muzyczne nie stanowiły głównego dania, którym była muzyka zespołu. Dreszcze przeszły po moim ciele kilka razy podczas koncertu. Zagrali prawie wszystkie swoje największe hity. To były niezapomniane chwile. Byłem ;)

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Amfiteatr w Dolinie Charlotty to świetne miejsce na koncerty. Przed koncertem można pospacerować po pobliskim lesie, zoo-safari, fokarni, parku linowym. Można zobaczyć żubra w lesie a innego wypić na tarasie nad wodą.

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Wspomnę jednak, że wyjazd jest uciążliwy bo tysiące ludzi rzuca się naraz po koncercie w bardzo ciasne uliczki. Trudno też odnaleźć własny samochód w zupełnych ciemnościach. Ale to są mało istotne utrudnienia w stosunku do wielkiego plusa, jaki daje ten amfiteatr. Plusem tym jest kameralność. Mimo 10 tysięcy ludzi na widowni, ma się wrażenie bliskości z muzykami. Bardzo bezpośrednie doznania muzyczne.

Deep Purple w Dolinie Charlotty

Będąc dzieciakiem w komunistycznej Polsce, wydawało mi się, że takie zespoły jak Deep Purple to kosmici z innej nieosiągalnej przeze mnie planety. Graja gdzieś w lepszym świecie a ja mam prawo słuchać wyłącznie ich spiratowanych kaset. Czasy się zmieniły, dziś mogę siedzieć kilka kroków od nich i oddychać ich muzyką, znaną mi na pamięć. Dziś mogę powiedzieć : Byłem!

Deep Purple w Dolinie Charlotty

piątek, 29 kwietnia 2016

USA FOR AFRICA We Are The World


Japońskie wydanie 12AP 3021 CBS Sony Rok 1985

USA FOR AFRICA We Are The World

Singel charytatywny wykonany przez formację USA for Africa, którego celem było zebranie pieniędzy na pomoc dla głodującej Afryki. Pomysłodawcą był Harry Belafonte, piosenkę napisali Michael Jackson i Lionel Richie, a producentem był Quincy Jones. Nagranie miało miejsce w nocy 28 stycznia 1985 roku. Była to noc rozdania American Music Awards, co było sposobem na zebranie tylu artystów w jednym miejscu i czasie (artyści przyjeżdżali po ceremonii do studia).

USA FOR AFRICA We Are The World

Utwór został przebojem roku i przyniósł 90 mln dolarów zysku. Zdobył dwie nagrody Grammy w 1985 roku jako Best Song of the Year oraz Best Record of the Year. 800 000 kopii nagrania pojawiło się w sklepach we wtorek, 7 marca 1985 i wszystkie one zostały sprzedane podczas pierwszego tygodnia. Piosenka zadebiutowała na liście Billboardu 23 marca na miejscu 21 (był to najwyższy debiut od czasów Imagine Johna Lennona), a na miejscu pierwszym znalazła się po trzech tygodniach pobytu na liście.

USA FOR AFRICA We Are The World

Lista wykonawców:
Lionel Richie
Stevie Wonder
Paul Simon
Kenny Rogers
James Ingram
Tina Turner
Billy Joel
Michael Jackson
Diana Ross
Dionne Warwick
Willie Nelson
Al Jarreau
Bruce Springsteen
Kenny Loggins
Steve Perry
Daryl Hall
Huey Lewis
Cyndi Lauper
Kim Carnes
Bob Dylan
Ray Charles

USA FOR AFRICA We Are The World

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Ta płyta to taki kawałek historii, że nie godnym Ją oceniać ;) Pamiętam premierę w radiowej Trójce, niósł ten kawałek z sobą sporo serca dla Afryki. Nasze podejście do Afrykanów zmieniło się dziś diametralnie, ale nie mieszajmy w to polityki, ja zostanę przy tych emocjach i przy tej życzliwości, która towarzyszyła nagrywaniu „We Are The World”. Wolę nas ludzi takich, jak na tej płycie. Kawałek legenda, piękna melodia i niezapomniane wykonanie. Plejada artystów z najwyższej półki, doskonała oprawa muzyczna. Nic dodać nic ująć. Płyta zawiera dwa utwory, na drugiej stronie jest kawałek instrumentalny, ale nie skupiam się na nim. Mam dziwne uczucie posiadając ta płytę, że oto jestem uczestnikiem czegoś niezwykłego, co wydarzyło się kiedyś spontanicznie i bezinteresownie. Mimo ubogiej ilości muzyki do słuchania (bo dwa utwory to raczej mało) cieszę się, że posiadam tą płytę w zbiorze. To jest trochę, jak z hymnem - jest jeden i niepowtarzalny. Trudno do płyty z hymnem powstawiać jakieś dodatkowe piosenki. Wspaniała pamiątka zwłaszcza dla osób które słuchały już muzyki w chwili powstawania tego nagrania, chwila zatrzymania i przemyśleń. Polecam.

USA FOR AFRICA We Are The World

STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyta bardzo dobry, odsłuch idealny.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry, na półkach w sklepach często widzę bardziej zniszczone nowe płyty.
  
USA FOR AFRICA We Are The World