niedziela, 21 sierpnia 2016

GENESIS …and then there were three…



Japońskie wydanie RJ-7348 Charisma Rok 1978

GENESIS …and then there were three…

GENESIS …and then there were three…

 Tytuł albumu (...i zostało ich trzech) nawiązywał to sytuacji w zespole, w którym po odejściu gitarzysty Steve'a Hacketta pozostała już tylko trójka muzyków.

GENESIS …and then there were three…

 Płytę cechował wielki zwrot w stronę soft rocka. Z tego powodu grupa straciła część bardziej tradycyjnie nastawionych fanów rocka progresywnego, zyskała jednak nową publiczność, głównie za sprawą singla Follow You, Follow Me, który dotarł do 7. pozycji na brytyjskiej liście przebojów, stając się pierwszym wielkim hitem zespołu i otwierając nowy, komercyjny rozdział jego kariery.


TWÓRCY:
Tony Banks – instrumenty klawiszowe
Phil Collins – śpiew, perkusja, instrumenty perkusyjne
Mike Rutherford – gitara basowa, gitara

GENESIS …and then there were three…

UTWORY:
“Down And Out" (Banks, Collins, Rutherford) – 5:25
"Undertow" (Banks) – 4:47
"Ballad Of Big" (Banks, Collins, Rutherford) – 4:47
"Snowbound" (Rutherford) – 4:30
"Burning Rope" (Banks) – 7:07
"Deep In The Motherlode" (Rutherford) – 5:14
"Many Too Many" (Banks) – 3:30
"Scenes From A Night's Dream" (Banks, Collins) – 3:30
"Say It's Alright Joe" (Rutherford) – 4:18
"The Lady Lies" (Banks) – 6:05
"Follow You, Follow Me" (Banks, Collins, Rutherford) – 3:59

GENESIS …and then there were three…

Osobiste wrażenia z przesłuchania płyty:
Genesis to supergrupa, o której napisano już całe tomy informacji. Moje wrażenia z płyty? Świetna jak inne tych wykonawców. Co ciekawe najbardziej na tym właśnie krążku słyszę Marillion, a raczej powinienem powiedzieć odwrotnie. W Muzyce Marillion słyszę najwięcej z tej właśnie płyty Genesis. Sprawdźcie sami pod tym kątem. Co jeszcze słyszę? Otóż wyraźnie przebijają melancholijne zapędy Collinsa, rock progresywny w odwrocie. Genesis będący ikoną rocka progresywnego poszedł w stronę komercji. Czy to źle? Zdania są podzielone, moi zdaniem każdy zespół się rozwija lub zwija, w każdym razie zmienia się, ewoluuje. Trudno wymagać by ciągle grali to samo bo to żaden rozwój. Czy takie „zballadyzowanie” muzyki podobało się ludziom? Wielu fanów odeszło, ale doszło wielokrotnie więcej. O popularności tej twarzy Genesis świadczą listy przebojów. Collins z zespołem i potem już bez bił na listach wszelkie rekordy popularności. Czyli podobało się. Mój gust niestety jest pospolity ;) Dlatego i mi podoba się ten miękki Genesis, chociaż i ten wcześniejszy również. To dwie epoki i obie do mnie przemawiają. Nie podejmę się porównania wczesnego Genesis do późnego bo to pytanie typu kogo kochasz bardziej mamusię czy tatusia. Na pewno płyta jest ciekawa przez to że jest świadectwem przełomu myśli muzycznej w zespole. Szczerze mówiąc uważam, że Genesis co by nie nagrali to będzie świetne. Tako to jest z wielkimi artystami.

GENESIS …and then there were three…

GENESIS …and then there were three…

 STAN TECHNICZNY:
PŁYTA: NM, (Near Mint) – Stan płyta bardzo dobry, odsłuch idealny. Nic nie trzeszczy, nic nie pyka w sposób przeszkadzający w odbiorze muzyki.
OKŁADKA: NM, (Near Mint) – Stan okładki bardzo dobry. Gruba podwójna solidna okładka.

GENESIS …and then there were three…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz